Są oczywiście tacy, którzy każdej jesieni narzekają na nudę europejskich pucharów: że wszystko, co najważniejsze, wydarzy się wiosną, a teraz ci najlepsi i tak przeczołgają się dalej, nawet jeśli nie będą grać w najsilniejszych składach i na najwyższych obrotach. Pozwalam sobie być odmiennego zdania, bo:
1. Arsenal powoli się odbudowuje. Kanonierzy strasznie potrzebowali meczu w Dortmundzie, jako kolejnego po Swansea drobnego dowodu, że najgorsze za nimi i że nowi piłkarze wkomponowują się w zespół. Wywieźli remis, choć przez pierwsze pół godziny obrona z Mertesackerem zachowywała się równie skandalicznie jak np. ze Squillacim i choć nowa druga linia rozczarowała – poza wreszcie zdyscyplinowanym i skutecznym w destrukcji Songiem. Arsene Wenger zyskał kolejnych kilka dni spokoju – a spokoju Wengera wszyscy potrzebujemy, żeby tę ligę dało się oglądać…
2. Chelsea nie jest tak wolna, jak się wydaje Fernando Torresowi. A ponieważ sam Hiszpan wciąż nie strzela goli, za to asystuje przy bramkach kolegów, to o sensowności jego transferu będzie można dyskutować przez długie jesienne wieczory.
3. Champions League różni się jednak od Premier League. Tak przynajmniej można sądzić z wymęczonego remisu Manchesteru City z Napoli i z tego, że niezwykle przecież doświadczeni piłkarze wydawali się tym razem nieco spięci… Istnieje sposób na zatrzymanie porażającej siły ofensywnej tej drużyny? Pamiętajmy, że zdołała wyrównać nie z akcji, ale po kapitalnym rzucie wolnym Kolarowa.
4. Manchester United ma kłopot z bramkarzami – kłopot bogactwa. Lindegaard bronił na tyle dobrze, że późniejsze pytania dziennikarzy o jego postawę rozsierdziły Alexa Fergusona, zamierzającego nadal stawiać na de Geę. Ryan Giggs przez kilka miesięcy po wybuchu skandalu obyczajowego pozostawał w cieniu – wyszedł z niego w wielkim stylu i trudno dziś znaleźć angielską gazetę, która nie zachłystywałaby się z uniesienia nad występem – i bramką – 38-latka. Pytanie tylko, czy i kiedy szansę na grę dostanie Berbatow. O „naszym” Tomku Kuszczaku nie pamięta już nawet menedżer MU – mówiąc po meczu, że musi znaleźć czas także dla Amosa…
5. Harry Redknapp idzie na całego: dziś wieczorem wystawi właściwie trzeci skład, jeśli brać pod uwagę liczbę zostawionych w domu oraz leczących kontuzje. Z awizowanej jedenastki: Gomes – Walker, Corluka, Bassong, Townsend – Falque, Livermore, Carroll, Giovani dos Santos – Kane – Pawluczenko, w warunkach Premier League tylko prawy obrońca mógłby myśleć o grze, za to kilku innych ma coś do udowodnienia menedżerowi. Ja tam się cieszę, że będę miał kolejną okazję do obejrzenia dzieciaków, choć… drżę o wynik.
6. Tony Pulis nie wie wprawdzie, że Ukraina leży w Europie (co dziś rano strasznie mnie zdenerwowało), ale mecz niepokonanego w tym sezonie Stoke z Dynamem Kijów to kolejny dowód na to, jak daleką drogę przeszła jego drużyna w ciągu ostatnich dwóch lat. Mam cichą nadzieję, że we wtorek w Pucharze Ligi to on wystawi dzieciaki.
Skomentuj ~adipetre Anuluj pisanie odpowiedzi