Mnie się wszystko kojarzy z futbolem. Nawet kiedy dzisiaj rano stałem w korkach, myślałem oczywiście o przepustowości angielskich dróg: czy nieoczekiwany zator nie spowoduje komplikacji przy dokonywaniu któregoś transferu, czy w ostatniej chwili będzie można dojechać do szpitala na badania albodo ośrodka treningowego na podpisywanie kontraktu. Pamiętacie, jak śnieżyce wymusiły przesunięcie terminu zamknięcia zimowego okienka?
Dziś rzecz jasna komplikacje pogodowe nam nie grożą. Nie wiem natomiast, czy nie grozi nam… nuda. Wiele wskazuje na to, że to, co najważniejsze na piłkarskim rynku, już się tego lata dokonało: Ronaldo i Tevez opuścili MU, a MC kupiło dobre pół tuzina gwiazd Premiership (ono zresztą może na tym nie poprzestać: od rana mówi się, że Mark Hughes, który trenował w Blackburn Davida Bentleya, pomoże zakończyć nieudaną przygodę tego piłkarza na White Hart Lane), a dziś emocjonować się będziemy przede wszystkim kolejną serią nerwowych ruchów bilansującego budżet i skład kierownictwa Portsmouth oraz tradycyjną aktywnością prezesa Tottenhamu, który przez kilka ostatnich lat wyspecjalizował się w uzyskiwaniu zniżek lub podbijania ceny do ostatnich minut dozwolonych przez piłkarskie władze; poza tym dobiegać nas będą raczej informacje o wypożyczeniach, w których celować będą kluby ze środka i dołu tabeli. A może nie mam racji? Może zelektryzuje nas wiadomość o przejściu do Chelsea Francka Ribery’ego albo zmiana barw klubowych Rafaela van der Vaarta?
Żeby uniknąć nudy, warto postawić pytania o transfery dotychczasowe: które oceniacie najwyżej, a które wydają się nieudane. Ja – co zresztą kilkakrotnie pisałem – jestem pod wrażeniem zakupów Manchesteru City. Zastrzegam jednak: nie dlatego, że wydali furę pieniędzy, ale dlatego, że wydali je rozsądnie. Hughes wie, jak wielka spoczywa na nim odpowiedzialność, więc nie eksperymentuje z mogącymi potrzebować czasu na aklimatyzację supergwiazdami z zagranicy. Stawia na piłkarzy już w Anglii sprawdzonych i wystarczająco doświadczonych, żeby szybkie wkomponowanie się w zespół nie stanowiło problemu. Po przyjściu pary stoperów Toure-Lescott, wzmocnieniu drugiej linii asekurującym obronę Barrym, a ataku – Tevezem, Santa Cruzem i Adebayorem, skład MC wydaje się wreszcie zrównoważony i gotów do walki o mistrzostwo.
Podobają mi się też zakupy nieżałującego pieniędzy Sunderlandu: Darren Bent i Lee Cattermole już zaczęli się spłacać, a wczorajsze przyjście obrońcy Hull Michaela Turnera zdaje się pieczętować losy jego poprzedniej drużyny, jemu samu zaś – otwierać drogę do reprezentacji Anglii. Aston Villa ma kontuzjowanego Downinga – tu z oceną trzeba będzie się wstrzymać; Habib Beye i Stephen Warnock nieźle wprowadzają się do zespołu, a o młodego Fabiena Delpha z Leeds walczyło pół ekstraklasy – myślę, że w przypadku zespołu Martina O’Neilla strata Garetha Barry’ego została zrównoważona (zwłaszcza że właśnie czytam, że badania lekarskie przechodzi Richard Dunne). Everton zamienił Lescotta na Distina, uzgodniono też warunki kupna Heitingi, ale podobno Holender nie kwapi się do wyjazdu z Hiszpanii – szkoda, z Bieljatiedinowem nie wiemy na razie, czy okaże się bardziej Arszawinem, czy Pawluczenką (to również pogłoski, ale wyglądające poważnie: że napastnik Tottenhamu wraca do Rosji). Podobnie niewiadomą będzie postawa Żirkowa w Premiership – piłkarz Chelsea musi się najpierw wyleczyć.
Arsenal tradycyjnie kupował mało (choć dziś kolejny raz powtarza się plotki o powrocie Vieiry), widać jednak, że Thomas Vermaelen w obronie okazał się strzałem w dziesiątkę. Czy sprowadzenie Aquilaniego zrównoważy stratę Xabiego Alonso – to problem kibiców Liverpoolu, którzy poza tym muszą mieć poczucie, że ławka rezerwowych w tym klubie pozostaje zbyt szczupła. Na razie w akcjach… ofensywnych zespołu z Anfield błyszczy Glen Johnson. Manchester United potrzebuje, moim zdaniem, jeszcze jednego kreatywnego piłkarza drugiej linii, cóż, skoro Alex Ferguson zapowiadał przez ostatnie dni, że żadnych więcej zakupów nie będzie.
Są transfery lub wypożyczenia niespektakularne, ale wyjątkowo dla zainteresowanych klubów ważne, np. pojawienie się Joe Harta w Birmingham, Zata Knighta w Boltonie, Jonathana Greeninga i Damiena Duffa w Fulham, Luisa Jimeneza w West Hamie, a zwłaszcza Stephena Hunta w Hull i Tuncaya w Stoke. Frapuje mnie polityka transferowa Wigan: zazwyczaj o sprowadzonych tu piłkarzach niewiele wiem, ale przywykłem do tego, że po kilku miesiącach zaczynają być obiektem zainteresowania najlepszych. No i to niewiarygodne, co stało się w Portsmouth: odeszli Crouch, Johnson, Distin, dziś w ich ślady pójdą pewnie Kranjczar i James, a przecież zimą byli tu jeszcze Diarra i Defoe…
Zamykamy okienko. Skysports i BBC mają swoich reporterów pod bodaj każdym angielskim klubem, a aktualną jeszcze dziś rano kompletną listę dotychczasowych transferów mamy tutaj. Zapraszam do rozmowy.
Skomentuj ~Bartek S. Anuluj pisanie odpowiedzi