Piszę o tym z dużym poczuciem daremności, ale zarazem z przekonaniem, że nie pisać nie mogę. Poczucie daremności bierze się z faktu, że nikogo nie przekonam: ci, którym nie przeszkadza to, że Grzegorz Lato deklaruje chęć kulturalnego rozstania z Leo Beenhakkerem słowami „Podamy sobie ręce jak biali ludzie”, wzruszą przecież ramionami albo będą się nabijać. Przekonanie, że nie pisać nie mogę, bierze się ze świadomości, że oto człowiek piastujący wysoką funkcję i będący w przeszłości znakomitym sportowcem, najwyraźniej nosi w sobie pokłady rasistowskich uprzedzeń. I może też z zażenowania, bo półtora roku temu krytykowałem materiał Mihira Bose o rasizmie w polskiej piłce. Trudno wyobrazić sobie lepszy argument dla dziennikarza BBC (albo dla obrońców Moniki Olejnik, która nazwała działaczy PZPN tak jak nazwała), trudno też nie zauważyć, że w świecie europejskiej piłki podobne zdania robią fatalne wrażenie.
Wiem, że gdyby zapytać go wprost, Grzegorz Lato z oburzeniem odżegnałby się od rasizmu. Ale wiem również, że z jego wypowiedzi można wyciągnąć wniosek, że np. Chińczykom się ręki nie podaje albo że mieszkańcy Indii notorycznie nie dotrzymują słowa. Pamiętam, co spotkało Glenna Hoddle’a za wypowiedź o ludziach niepełnosprawnych, i jak zareagowała brytyjska telewizja na komentarz Alana Pardew, który można było odczytać jako aprobatę przemocy seksualnej (ten ostatni temat dyskutowaliśmy zresztą na tym blogu). Przede wszystkim jednak zastanawiam się, jak odbierają takie słowa reprezentanci Polski, Emmanuel Olisadebe i Roger Guereiro – czyli ludzie, którzy dla kierowanego przez Latę związku zrobili naprawdę wiele.
Może zresztą Lato rzeczywiście nie jest rasistą. Może to wina potocznego języka, który siedzi w nas tak głęboko, że nieraz zapominamy, co znaczą wypowiadane przez nas słowa. Zakończę więc jeszcze raz zaklęciem z tekstu o Alanie Pardew: „Myślę, że nie muszę otwierać wielkiej debaty na temat politycznej poprawności, żeby sobie powiedzieć, że powinienem bardziej uważać na to, co piszę i mówię”.
PS Zadebiutowałem na twitterze i ten wpis zawdzięczam właśnie twitterowi: depeszę Wirtualnej Polski o wypowiedzi Grzegorza Laty jako pierwszy zauważył Michał Pol.
Skomentuj Michał Okoński Anuluj pisanie odpowiedzi