To nie jest zdjęcie obozu pracy. To widok z sektora gości na stadionie krakowskiej Wisły, zamieszczony dziś na stronie internetowej Tottenhamu. Londyński klub, informując swoich kibiców, jak przebiega sprzedaż biletów – ile wykupili mający pierwszeństwo posiadacze karnetów, a ile zostaje dla pozostałych – przestrzega lojalnie, że nawet jeśli miejsca wystarczy dla wszystkich, to kilkaset osób będzie się musiało liczyć z taką na przykład perspektywą. I to za pełną cenę biletu, a nie z oczywistą, wydawałoby się, zniżką.
Wiem, że wszyscy popatrują teraz na batalię Polaków z San Marino albo na – szczerze mówiąc znacznie ciekawszy – pojedynek Chorwatów z Anglikami (na boisku pojawił się chwilę temu trzeci piłkarz Tottenhamu w obu zespołach, Jermaine Jenas). Szkoda byłoby, gdyby w ferworze dyskusji o wyrzucaniu bądź zostawianiu Leo Beenhakkera albo o rozkosznej zemście Anglików nad Chorwatami, którzy odgrażali się, że zamienią trzy lwy w trzy kotki, a dali sobie strzelić już trzy gole, ta mała informacja przeszła niezauważona. Klimat na Wyspach nie jest dla Wiślaków tak sprzyjający, jak jeszcze kilka dni temu.
PS Przepraszam za kilka dni przerwy w blogowaniu. Siedzę nad dużym tekstem o Tottenhamie, pisanym dla Tygodnika Powszechnego. Sami rozumiecie, że sprawa jest więcej niż poważna.
Skomentuj ~zwz Anuluj pisanie odpowiedzi