Światło bramki

No to się wydało. O miłości do piłki i innych demonach – aluzja do Pilcha nieprzypadkowa, bo ostatnie rozdziały książki są poświęcone jego odejściu, piłce czasów pandemii i czekaniu na Euro. Choć przede wszystkim zamyśliłem „Światło bramki” jako wyznanie wiary w futbol, który wcale nie musi być okrutny i w którym ostatecznie nie liczą się pieniądze, transfery, a nawet… wyrafinowana taktyka czy wygrane mecze.

Mamy tu niemałą kolekcję bohaterów (Cruyff, Maradona, Messi, Ronaldo, Lewandowski, Guardiola, Bielsa, Klopp, Wenger, Ferguson i wielu innych), mamy też jednego jednego antybohatera i nie będzie nagrody za prawidłową odpowiedź, kto się nim okaże. Mamy polemikę z tymi, którzy z rozmaitych powodów futbolem gardzą i mamy próbę przekonania ich, że można o piłce mówić językiem przynależnym na codzień rozmowom o literaturze, filmie czy teatrze. Przede wszystkim jednak mamy tu opowieść o wielkich prawdach, jakie ten sport wciąż potrafi mówić – opowieść adresowaną w związku z tym nie tylko do kibiców i, oczywiście, nie tylko do mężczyzn.

Wydawca mówi, że to książka o ludziach szukających w piłce absolutu, o doświadczeniu wspólnoty na trybunach i na boisku, o sile podnoszenia się po porażkach, o odwadze odnajdywania nowych rozwiązań i o tym, że cuda naprawdę się zdarzają. Ja bym dodał jeszcze, że jest to także opowieść o wielkich meczach, z których ten, do którego odsyła fotografia na okładce, wciąż pozostaje dla mnie wspomnieniem najdroższym. Jak widać: jest to także opowieść osobista.

Data premiery „Światła bramki” to 2 czerwca, a więc tuż przed Euro. Wtedy książka ukaże się w księgarniach w całej Polsce, ale już dziś można ją zamawiać z doprawdy gigantycznym rabatem w przedsprzedaży na Empik.com lub w księgarni Znaku

Komentarze

Jedna odpowiedź na “Światło bramki”

  1. Awatar ps
    ps

    dlaczego na okładkę trafił zajadły zwolennik Bolsonaro?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *